Zapożyczenia z łaciny używane na co dzień

Najstarsze, choć wszechobecne. Przykłady zapożyczeń z łaciny w obecnych czasach

Wśród wszystkich zapożyczeń obecnych w języku polskim, szczególne miejsce zajmują latynizmy, czyli wbrew pozorom nie słowa pochodzące z krajów latynoskich, a wywodzące się z łaciny. W naszej mowie jest ich pokaźna grupa.

Zapożyczenia z łaciny są najstarszą grupą w naszym języku. Sięgają zamierzchłych czasów, średniowiecznych czasów. Pierwsze przejawy tego zjawiska w polskiej mowie odnotowano w okolicach kluczowego dla losów naszego kraju chrztu w 966 roku. Łacińskie wyrazy były mocno związane z niemieckim i czeskim słownictwem, a to za sprawą bliskości na mapie.

Geneza zapożyczeń z łaciny

Nasz kraj na przełomie XIX i XX wieku był niezwykle katolicki. W polskim języku nie funkcjonowało jednak zbyt wiele słów charakteryzujących religijne obrzędy, zwyczaje, modlitwy czy budowle, dlatego zapożyczenia z łaciny w tym kontekście okazały się najprostszą i najkrótszą drogą do zbudowania nowego słownictwa.

Nie bez powodu to właśnie słowa związane z religią są najczęściej wymienianymi przykładami latynizmów. Są nimi:

  • Anioł (łac. angelus);
  • Biskup (łac. Episcopus);
  • Kościół (łac. Castellum);
  • Msza (łac. Missa);
  • Pacierz (łac. Pater noster);
  • Proboszcz (łac. Praepositus);

Pomimo faktu, że zapożyczenia z łaciny z reguły kojarzą się z chrześcijaństwem czy religią, ich występowanie zauważalne jest w aspekcie naukowym czy prawniczym. Przykładów latynizmów z tych kategorii jest co nie miara:

  • Apelacja (łac. Apellatio);
  • Dekret (łac. Decretum);
  • Traktat (łac. Foedus);
  • Kolokwium (łac. Colloquium);
  • Seminarium (łac. Seminarium);

Słowotwórstwo względem zapożyczeń z łaciny

Naukowcy i znawcy językowi wyodrębnili kilka reguł, którymi rządzi się większość latynizmów. Przez setki lat napływów łacińskiego słownictwa do polskiego języka zauważyć można było pewne schematy, zaś największa ilość takich zwrotów trafiała do naszego kraju na przełomie XVI i XVII wieku.

Dzięki napływom zapożyczeń z łaciny, w naszej mowie pojawiło się sporo przydatnych do dziś przyrostków, takich jak -acja, -ada, -ant, ator, -ent, -ysta, -it, -yta, -izm czy -yzm (np. służbista, negocjator czy morfizm), a także przedrostków, jak anty-, arcy-, de-, eks-, ekstra-, kontr-, post-, re-, sub- czy wice- (np. arcymistrz, ekstrawagancki czy wiceprezydent).

Przydatne zwroty

Zapożyczenia z łaciny występują również w formie nieco dłuższych wyrazów, skierowanych do drugiej osoby lub opisujących daną sytuację, stan czy rzeczywistość. Jak się okazuje, część z tych zwrotów spora ilość ludzi na pewno wykorzystuje na co dzień.

Warto zauważyć jednak pewną różnicę. Wyrażenia, które przenoszone są do języka polskiego w swojej podstawowej, niezmienionej formie nazywa się makaronizmami, zaś o osobie używającej takich sformułowań mówi się, że makaronizuje. Tego typu zapożyczenia z łaciny najczęściej widoczne są w renesansowych powieściach literackich. Adam Mickiewicz w swojej balladzie pt.: ,,Pani Twardowska” pisał: ,, Twardowski ku drzwiom się kwapił, Na takie dictum acerbum; Diabeł za kontusz ułapił: “A gdzie jest nobile verbum?”.

Innymi przykładami mogą być:

  • Nihil novi (nic nowego);
  • Pro memoria (ku pamięcie);
  • Pro forma (dla pozoru);
  • Quo vadis? (Dokąd idziesz?);
  • Status quo (istniejący w danej chwili stan polityczny lub prawny);
  • Sensu stricto (w ścisłym znaczeniu);
  • Pro publico bono (dla dobra ogółu);
  • Ex cathedra (z urzędu).